Ćwiczenia z równowagi

Jest taka scena w „Romie” Alfonso Cuaróna – grupa dzielnie wymachujących kijami mężczyzn dostaje od swojego trenera życiowe zadanie. Mają zamknąć oczy, ręce wyciągnąć do boku, zgiąć jedną nogę i oprzeć ją palcami stopy na wysokości kolana drugiej nogi. Złapać w ten sposób równowagę udaje się jedynie Cleo; przypadkiem przypatruje się tym zmaganiom licząc na męską rozmowę z Ferminem.

W terminologii baletowej używa się zwrotu retiré (czasami wymiennie passé). Ręce podczas ćwiczeń trzyma się w pierwszej bądź trzeciej pozycji. Na początkowym stopniu zaawansowania można wspomagać się drążkiem.

Heli Santavuori - „Ballet for Everybody”. Wikimedia

Heli Santavuori – „Ballet for Everybody”. Wikimedia

Trudniejsze wersje wykonuje się na relevé. Niezbędny jest do tego wyrobiony aplomb.

„Opanowanie równowagi w tańcach, uzyskanie aplombu, jest dla każdego tancerza kwestią zasadniczą (…) Trzonem równowagi jest kręgosłup” – napisała w „Zasadach tańca klasycznego” Agrypina Waganowa. Panom zabrakło więc najwyraźniej kręgosłupa. Nie tylko moralnego. A taniec i sprzątanie pomagają w złapaniu równowagi. Może dlatego obie czynności zawsze sprawiają mi przyjemność.

Ze złapaniem równowagi miał też problem Albert/ Albrecht. Jego rozchwianie emocjonalne doprowadziło do śmierci Giselle. O tym balecie w różnych kontekstach pisałam już kilka razy – na blogu i w POLITYCE. Teraz polecam go ponownie w marcowych zapowiedziach. Mezzo emituje przedstawienie zarejestrowane w Teatrze Maryjskim, w jednej z najlepszych ze znanych mi inscenizacji, zrealizowane na podstawie wersji Mariusa Petipy z 1884 r.

Przy okazji, szperając w różnych dostępnych materiałach, dowiedziałam się, że Warszawa była pierwszym miastem poza Rosją, w którym wystawiono „Giselle” w ostatniej zrealizowanej przez Petipę w 1903 r. wersji z Anną Pawłową w tytułowej roli. Podobno Petipa zachował „poprawne”, zgodne z oryginalną treścią zakończenie baletu, o którym pisałam we wpisie „Dobra Giselle, skruszony książę i wyrozumiała Batylda”. To samo źródło podaje też, że w 2011 r. powstała wersja dla Pacific Northwest Ballet w choreografii Petera Boala i w niej został zachowany finał z 1841 r. W Teatrze Maryjskim obowiązuje zakończenie, które znamy także z wersji Jurija Grigorowicza.

W rolach Giselle i Albrechta tańczą Diana Wiszniowa i gościnnie Mathieu Ganio, Étoile Opery Paryskiej. Jako Mirta występuje Jekatierina Iwannikowa, jako Hans – Igor Kolb. Lepszych wykonawców nie można sobie wymarzyć. Jeśli oglądać „Giselle”, to tylko w takich obsadach.

GISELLE, Balet Teatru Maryjskiego, MEZZO – 8 i 26 MARCA 2019

Na afiszu teatru – 1, 24 marca; 2,5,7 kwietnia; 21 maja