Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Zapraszam do tańca. Blog Joanny Brych - Blog Joanny Brych Zapraszam do tańca. Blog Joanny Brych - Blog Joanny Brych Zapraszam do tańca. Blog Joanny Brych - Blog Joanny Brych
Picasso and Dance

16.06.2019
niedziela

Balet kąpiących się plażowiczów

16 czerwca 2019, niedziela,

Tak „Daily Mail” zatytułował recenzję „Le Train bleu” Baletów Rosyjskich Siergieja Diagilewa. 
Tekst ukazał się w 1924 r. po triumfalnym powrocie zespołu do Londynu. Dwa lata wcześniej finansowym fiaskiem zakończyły się niedocenione przez publiczność kosztowne przedstawienia „Śpiącej królewny”.

„Błękitny pociąg”, króciutki, jednoaktowy balet do muzyki Dariusa Milhaud, lansował Antona Dolina – młodego, utalentowanego tancerza, „wschodzącą gwiazdę”, „nowe odkrycie” rosyjskiego impresaria, któremu powierzono efektowną rolę Przystojniaka – Le Beau Gosse. I tak też początkowo planowano nazwać ten balet. Ostatecznie tytuł zapożyczono od nazwy luksusowego pociągu, którym zamożni Paryżanie podróżowali na wakacje nad Morze Śródziemne.

Prapremiera odbyła się 20 czerwca 1924 r. w Théâtre des Champs-Élysées w Paryżu. Balet miał kontekst współczesny. Pół żartem, pół serio odnosił się do modnych wówczas dyscyplin sportowych (golfa, tenisa, pływania), kultu zdrowego ciała i nastającej swobody obyczajowej.

W choreografii, przedstawiającej grupę plażowiczów popisujących się swoją sprawnością fizyczną i serię zabawnych scenek z udziałem dwóch flirtujących ze sobą par, stworzonej przez Bronisławę Niżyńską na bazie tańca klasycznego (jednak bez pointes), pojawił się ruch sportowy, akrobatyczny – stanie na głowie, rękach, popisowe salta. Także elementy tańca rewiowego.

Przede wszystkim trzeba od razu uprzedzić, że w „Le Train bleu” nie ma żadnego niebieskiego pociągu. Scena przedstawia nieistniejącą plażę, która rozciąga się przed jeszcze mniej istniejącym kasynem. W górze szybuje samolot, którego nie widać. Również treść niczego nie przedstawia. A jednak, gdy balet wystawiono po raz pierwszy w Paryżu, wszystkich ogarnęła nieprzeparta chęć wyjazdu do Deauville w celu zażywania tam kąpieli i uprawiania ćwiczeń gimnastycznych.

Poza tym balet ten jest rodzajem opérette dansée. Muzykę do niego napisał Darius Milhaud, lecz nie ma ona nic wspólnego z kompozycjami Dariusa Milhauda. Sam balet zaś, choć wykonywany jest przez najprawdziwsze Balety Rosyjskie, nie ma nic wspólnego z rosyjskimi baletami. Autor libretta, Jean Cocteau, stworzył je specjalnie dla tancerza klasycznego Antona Dolina, ale jego partia w tym utworze nie ma nic wspólnego z tańcem klasycznym. Scenografię namalował rzeźbiarz Henri Laurens, a kostiumy zaprojektowała wielka znawczyni mody Coco Chanel, która nigdy dotąd nie tworzyła kostiumów teatralnych. Kurtyna stanowiąca rodzaj wprowadzenia do spektaklu jest jednym z najwspanialszych dzieł Picassa, choć wcale nie została stworzona z myślą o tym balecie. Poza tym opatrzona jest dedykacją dla mnie, jakiej nigdzie indziej nie widziałem. Mimo tych wszystkich sprzeczności balet jest niezwykle prosty i czarujący.

– Siergiej Diagilew dla „Observer”, 23 listopada 1924 r., „Diagilew” Richarda Buckle

Gdyby tylko była mężczyzną

„Bronia przygotowuje Le Train bleu; ogromnie mi się podoba pierwszy taniec, który jest po prostu gimnastyką” – pisał Diagilew do Borisa Kochny. W innym liście stwierdzając: „Cóż by to był za choreograf, gdyby tylko była mężczyzną”. Nawiązując w ten sposób do „trudnego”, nieustępliwego i pewnego swoich racji charakteru Niżyńskiej.

Bronisława Niżyńska

Bronisława Niżyńska

Ale niełatwy we współpracy był też librecista Jean Cocteau. Próby przebiegały w nerwowej atmosferze. Cocteau krytykował pracę Niżyńskiej, sugerował, jak ma wyglądać choreografia, podsuwał gotowe rozwiązania, dezorientował tancerzy, którzy nie byli pewni, kogo mają słuchać. Próba generalna odbyła się w dniu premiery w zimnych pomieszczeniach i w niedopasowanych kostiumach projektu Coco Chanel, których artyści nie mieli okazji wcześniej przymierzyć.

Diagilew przewidywał więc katastrofę. W ostatniej chwili nastąpiła jednak mobilizacja. Garderobiane dopracowały kostiumy. Niżyńska zmieniła choreografię, szybko opracowała nowe pas de deux dla siebie jako Mistrzyni Tenisa (rola inspirowana była słynną tenisistką – Suzanne Lenglen) i Dolina. Rolę Golfisty już wcześniej powierzyła Leonowi Wójcikowskiemu. Tańczył w modnych wówczas pumpach i w swetrze, kojarzących się ze strojem do golfa księcia Walii. Jako Perlouse wystąpiła Lidia Sokołowa.

Kubistyczną scenografię zaprojektował Henri Laurens. Zaś niespodzianką wieczoru była – dziś już chyba najsłynniejsza – kurtyna teatralna przedstawiająca dwie olbrzymki biegnące nad brzegiem morza, którą wykonał Aleksander Szerwaszidze, powiększając do odpowiednich rozmiarów obraz Pabla Picassa „Dwie kobiety biegnące po plaży”. Zrobiła furorę (efekt wzmacniały specjalnie zamówione u George’a Aurica fanfary zapowiadające jej ukazanie) i przez pewien czas stanowiła wizytówkę Baletów Rosyjskich Siergieja Diagilewa.

Picasso and Dance

Picasso and Dance

Balet został zrekonstruowany w Operze Paryskiej i wydany na DVD w rewelacyjnej obsadzie z udziałem: Élisabeth Maurin (Perlouse), Nicolasa Le Riche (Przystojniak), Clotilde Vayer (Gwiazda Tenisa), Laurenta Queval (Gwiazda Golfa).

Paris Opera Ballet: Picasso And Dance [DVD]

A już w listopadzie Polski Balet Narodowy wystawi „Wesele” Igora Strawińskiego, do którego choreografię ułożyła również Bronisława Niżyńska – rok przed premierą „Le Train bleu”.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop